Ponieważ to co się obecnie dzieje w branży SEO przechodzi ludzkie pojęcie.
Nigdy nie było do końca wiadomo w jaki sposób Google wartościuje strony, jak działa ten ich tajemniczy algorytm. Wszelkie działania pozycjonerskie opierały się na mniej lub bardziej potwierdzonej teorii. Czasem ktoś zrobił milion testów, a czasem Matt się wypowiedział i wszelkie testy i teorie spiskowe szlak trafił.
Ostatnimi czasy głośno o SWL-ach, wcześniej zajmowaliśmy się linkami „nofollow”, niby bezwartościowe, ale część osób znowu zaczyna ich używać w pozycjonowaniu, choć zmieniły swoją rolę. Był też temat linków z bezwartościowych, lub wręcz źle ocenianych stron, linkowanie przez konkurencję itp, itd.
Ostatnio Google coraz częściej wprowadza duże zmiany w algorytmie, a czego nie dotknie algorytm, tym ręcznie zajmą się ludzie z SQT. Wszystko dzieje się tak szybko, że w branży, która wymaga jednak czasu i cierpliwego czekania na wyniki, wszelkie próby testowania jak działa algorytm Google mijają się z celem, bo nim zauważymy wyniki to algorytm zdąży się trzy razy zmienić.
Są wytyczne Google dla webmasterów, ale nie ma tam wszystkiego co SEO-wcy chcieli by wiedzieć, i nie będzie… i dobrze
Z braku szczegółowej oficjalnej wiedzy, każdy radzi sobie jak może, korzysta z własnego doświadczenia i doświadczenia innych… Ale doświadczenia przeprowadza się zawsze w pewnych warunkach i z pewnymi założeniami, więc wyniki zawsze będą… jakby to ująć… subiektywne
I ja taką właśnie wiedzę posiadam i taką wiedzą będę się dzielił. To co będzie się tu ukazywało wynika w większości z moich osobistych, subiektywnych doświadczeń. Poza tym, lubię chodzić własnymi ścieżkami i nie raz moje opinie mogą się różnić od tego co można poczytać w sieci, ale nie zawsze
Jeśli chcesz skorzystać z moich rad i przemyśleń, proszę bardzo, ale wiedz, że reklamacji nie przyjmuję. Każdy ma własny rozumek i należy z niego korzystać, a nie wierzyć bezgranicznie we wszystko co o SEO się pisze. Bo po pierwsze, jak już wspomniałem, wszystko się zmienia i część treści jest już nieaktualna, a po drugie, jak się czyta wypowiedzi co niektórych „specjalistów”, to po prostu… ręce opadają…